top of page
Search

Psotny Ożóg - Prolog

Jun 21
4 min read

Autor: Joanna Bonarek-Gnat


Opowiadanie z gatunku fantastyki powstało w 2023 roku (ed. 2026) i składa się na razie z Prologu oraz jednego rozdziału. Nie było dotąd publikowane. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych miejsc i postaci niezamierzone.


Please enjoy 😊


Prolog

Działo się to w pierwszym wieku trzeciego tysiąclecia, w Szmaragdowym Grodzie – krainie tak odleglej, że tylko dziecięca wyobraźnia mogła jej dosięgnąć, a jednocześnie tak znajomej człowiekowi, jak bicie własnego serca. Granice magicznej krainy wyznaczały zewsząd gładkie szczyty gór, których połacie rozciągały się na setki mil i umykały nieruchomemu spojrzeniu.

Od północy ląd był osłonięty pasmem gór i dzielnie stawiał opór rozszalałym falom, wlewającym się nieustannie w szczeliny skał przez stulecia. Słona woda już dawno wdarłaby się w głąb lądu i zatopiła zaczarowaną krainę, gdyby granic kraju nie strzegła prastara magia.

Od północy, wschodu i zachodu ziemie Grodu graniczyły z realmem ludzi, obcym i wrogim bytom z Wichrowego Wzgórza, o czym wielokrotnie prawiły historyczne kroniki, spisane krwią niewinnych kobiet.

Wiedźmy i wiedźmini przez stulecia próbowali udowodnić swoją niewinność i wesprzeć ludzi w potrzebie, tak jak kiedyś im udzielono pomocy. Mimo że trud był daremny, każdego dnia podejmowali swą walkę z oddaniem, by przy każdym kontakcie z ludźmi oddać im cząstkę siebie bez poczucia żalu, niczym skały składające swe trzewia w ofierze niespokojnym falom. W zamian otrzymywali pogardę, szkalujące plotki i wyroki śmierci. By ratować życie, oddalili się od ludzi i osiedlili z dala od oczu człowieka, podtrzymując jednak zwyczaj uroczystych spotkań magicznej gawiedzi, nazwanych potem przez ludzi sabatami. Na jednym z nich doszło do rozłamu wśród potomków Jagi i ci, którzy mieli już dość podłego traktowania, postanowili wykorzystać swoją moc przeciwko ludziom. Odtąd zwano ich czarownicami i czarownikami.

Pojawił się wtedy mag o imieniu Gwyddion, znany zarówno z potęgi swej mocy jak i z przebiegłości. Wnet zjednoczył pod swym panowaniem magiczny ród i obrał dlań siedzibę w najdalszym zakątku królestwa. Odszukał dolinę najmniej zamieszkałą i tam urządził swoje państwo, słynące z obfitości baraniny, kopalń srebra, kwiecistych łąk i wichrowych wzgórz. Wiedźmy i czarownice żyły przez jakiś czas w zgodzie, podobnie jak wiedźmini i czarownicy, zbierając zioła, tworząc nowe zaklęcia i przemycając je od czasu do czasu do świata ludzi. Wiedźmy, rzecz jasna, naprawiały czarami to, co zniszczyły nieodpowiedzialne czarownice, uwiedzione przez własną moc i folgujące swoim zachciankom. Niestety, różnice między obydwiema grupami były zbyt głębokie, by pokój zagościł w Szmaragdowym Grodzie na stałe. Doszło do wielkiej bitwy, która pozostawiła po sobie wiele ofiar po obu stronach barykady i bolesne wspomnienia. Czarownicy i czarownice stworzyli własne państwo, niezależne od Grodu i nazwali je Zakazanym Królestwem.

Dwa światy dzieliły góry, a całość otaczał wąski pas ciemnej puszczy, porośniętej strzelającymi w niebo iglakami, opasłymi dębami i pomniejszym drzewostanem, przyciągającym dzikie ptactwo. U podnóża lasu, jak kraina długa i szeroka, harcowały dzikie króliki, umykające rdzawym jastrzębiom i rudym lisom w ostępy czarnych malin oraz te wszystkie zwierzęta, które lękały się promieni słońca.

Pulsująca życiem puszcza wabiła również dzikie stwory, oślizłe, pokryte łuskami sługi czarownic, napływające w te strony z Zakazanego Królestwa. Niczym ślepe salamandry wypłoszone ze swoich jaskiń, przemierzały magiczny realm w poszukiwaniu pożywienia, mroku i wilgoci, a gdy już zagnieździły się w pobliżu jeziora, rzeki czy strumienia, broniły zaciekle nowego domu przed każdym, kto ośmielił się postawić stopę w ich samotni, tym samym czyniąc przez wieki przysługę zarówno wiedźmom, jak i czarownicom. Opowieści o bezlitosnych stworach z Mrocznego Lasu, topiących swoje ofiary, podmieniających dzieci czy kradnących dusze, znali niemal wszyscy ludzie, dzięki czemu tylko nieliczni wyruszali w dzikie ostępy zaczarowanej krainy. Dawniej tego czynu dokonywali tylko najdzielniejsi rycerze, opłacani złotem przez swych władców, lecz żaden nie dotarł dalej, aniżeli w głąb Mrocznego Lasu.

Z upływem lat ludzi przybywało, więc i śmiałków pojawiło się więcej. Ostatnimi czasy spotkanie wiedźmy z człowiekiem zdarzało się częściej niż podziwianie pełnej tarczy księżyca. Nie dziwi zatem fakt, iż książę Gwyddion, syn króla Wszebora, obecnie najpotężniejszej istoty magicznego realmu i surowego władcy, nakazał poddanym naukę ludzkiego języka, zwanego po tej stronie lasu „wspólnomową”, by w razie potrzeby zawrócić człowieka zbłąkanego w Mrocznym Lesie bez użycia czarów. Gwyddion zabronił jednak się z nimi przyjaźnić. Od ostatniego procesu czarownicy upłynęło już kilkaset wiosen, ale to nie znaczyło, że niebezpieczeństwo minęło. Wciąż palono na stosie kobiety podejrzane o czary, nawet za zgodą mieszkańców okolicznych wiosek, którzy wierzyli, że w ten sposób chronią swoje domostwa przed ich złym wpływem i czarną magią. Zachowywanie ostrożności jest więc dla czarownic czymś więcej aniżeli radą. Wyraźna granica pomiędzy tym co ludzkie, a tym co magiczne zapobiega straszliwej wojnie, która z całą pewnością wybuchłaby między realmami, gdyby prawda wyszła na jaw. A przecież na świecie żyje znacznie więcej ludzi niż potomków Jagi, toteż zagłada magicznego królestwa w tej wojnie byłaby przesądzona w momencie jej wybuchu. Żadna magia nie oprze się naporowi tłumu, napędzanego masowym strachem i podsycaną nim żądzą sprawiedliwości.

Krążyły co prawda plotki o potędze krwawej magii, która pozwoliłaby ochronić królestwo, gdyby zaszła taka potrzeba, ale tych zaklęć nikt już nie pamiętał. Przepadły wraz z zaczarowanymi lustrami.

Niestety, ludzie sądzą po pozorach i nie mają pojęcia o szlachetności magicznych istot, gdyż osądzili je dawno temu podług własnego mniemania i do dziś powtarzają niestworzone rzeczy, które przecież sami wymyślili. Część plotek zaległa na antycznych papirusach i średniowiecznych manuskryptach, by z czasem zagościć w sentymentalnych opowieściach zza siedmiu mórz, czytanych dzieciom do poduszki. Poddani Wszebora pogodzili się z faktem, iż prastare sagi głoszą jedynie o podłościach potomków Jagi, pierwszej magicznej istoty ziemskiego realmu. Według tych opowieści, garbata kobieta, imieniem Jaga, nie znalazłszy zrozumienia wśród ludzi, udała się do Welesa, słowiańskiego władcy Podziemi po pomoc, a ten – współczując chorowitej dziewczynie – wyleczył jej krągłe plecy i obdarzył potężną mocą, stwarzając tym samym pierwszą magiczną istotę. Co poniektórzy wciąż szukają tajemniczej wsi, z której mieszkała kiedyś garbata dziewczyna, cudem przywrócona do zdrowia, by potwierdzić prawdziwość tych doniesień, ale takich ludzi jest zaledwie garstka. Większość trzyma się z daleka od ziem uznawanych za przeklęte, wierząc opowieściom o chtonicznych stworach z Zakazanego Królestwa.

Gdy człowiek przypadkiem zabłądzi do magicznej krainy, wówczas wysłannik króla odprowadza go do granicy Mrocznego Lasu, niczym życzliwy gajowy, strzegący skarbów puszczy i czuwający nad zbłąkanymi podróżnikami. Opowieści o zaczarowanej osadzie krążą jedynie po czeluściach ludzkiej wyobraźni, trzymając wątłe umysły z dala od tajników przedwiecznej magii. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby pewnego dnia wszystkie żywe istoty naraz wkroczyły do magicznego wymiaru…



 
 
 

Comments


 Copyright  © 2026 Discovery Writing

  • Facebook
  • Instagram
  • X
  • TikTok
bottom of page